Post o parabenach chciałam napisać już bardzo dawno temu, prosiłyście też abym się tym tematem zajęła. Zabierając się za tego typu artykuł musiałam przestudiować książki oraz prześledzić różne artykuły. Zeszło mi dosyć długo, ale wreszcie się udało.
Co to są parabeny ?
Methylparaben, propylparaben... to substancje, które na pewno kojarzycie ze składu swojego kremu do twarzy, lub szamponu do włosów. Znajdują się w większości kosmetyków, leków, i produktów spożywczych. Już ich niewielkie stężenie wystarczy, aby zawartość kosmetyku mogła być przechowywana przez wymagane zgodnie z normami Unii Europejskiej 36 miesięcy (zapakowane) i 12 miesięcy (po otwarciu). Zabezpieczają też artykuły w trakcie długich transportów, dlatego fanki kosmetyków z Ameryki czy Azji mogą kupić w kraju swoje ulubione kremy w idealnym stanie.
Najprościej mówiąc, parabeny to substancje chemiczne używane w przemyśle kosmetycznym, farmaceutycznym oraz spożywczym, będące konserwantami chroniącymi nasze kremy przed pleśnią czy drobnoustrojami.
Pracując na co dzień w dermo i zajmując się aptecznymi kosmetykami, często pacjenci poszukują produktów bez parabenów ( parabens free ). Na pytanie dlaczego chcieliby produkty bez parabenów, często zdarza się uniesienie ramion, albo " bo są rakotwórcze i powodują uczulenia, tak przeczytałam w interenecie"
"Zła sława o parabenach pojawiła się po opublikowaniu wyników z 1998 roku. Badania na szczurach pokazały, że niektóre parabeny, m.in butylparaben i methylparaben, mogą prowokować rozwój nowotworów zależnych od hormonów. Zaliczają się do nich niektóre nowotwory piersi.
Mammolog Philippa Darbre opublikowała wyniki badań 20 wzorców tkanek nowotworów piersi, których analiza potwierdziła obecność w nich parabenów. Profesor Darbre wysunęła hipotezę, że parabeny trafiły tam z dezodorantów i stały się przyczyną powstania nowotworów. Nie potrafiła jednak przytoczyć żadnych argumentów czy dowodów na poprawność samego badania. Z niewiadomych powodów dane się nie zachowały, zagubiono szkła ze wzorcami itd." ( "50 mitów o urodzie" )
Niemniej jednak od roku 2000 świat oszalał i owładnęła parabenowa paranoja.
Rozpoczęto inne badania, ponieważ 20 przykładów nie może służyć jako niezbity dowód. Potrzeba bowiem 100 przepadków, aby eksperyment stał się badaniem naukowym, a nie luźnymi obserwacjami. W 2008 roku ukazał się raport. Na podstawie wyników stwierdzono, że wykorzystanie parabenów w przemyśle kosmetycznym jest absolutnie bezpieczne!
Parabeny słabo przenikają przez naskórek, zaś po dostaniu się do krwiobiegu są metabolizowane i nie kumulują się w organizmie. Czyli nie ma teoretycznej możliwości aby znalazły się w chorych tkankach piersiowych. Rzecz jasna, jeżeli nie zostały tam wstrzyknięte.
Wszystkie inne kosmetyki, które są opisane "bez parbenów", posiadają inne konserwanty, które są mniej przebadane. Poza tym do bezpiecznego stosowania specyfiku potrzeba 0,2% parabenów, a nowych konserwantów 1-2 %...
Producentom opłaca się wspierać mit o szkodliwości parabenów, bowiem ich produkty są dużo droższe. Zapomina się jednak, że parabeny są również w soi, fasoli, marchewce i truskawkach, a nawet w zielonej herbacie. W kosmetykach dodaje się parabeny syntetyzowane, a nie naturalne. Są tańsze, chociaż formuła zostaje ta sama.
Jakie są zalety parabenów?
Są najlepiej przetestowanymi substancjami konserwującymi stosowanymi w kosmetykach. Zachowują kosmetyki w dobrym stanie, dzięki czemu nie grożą nam z ich strony infekce skóry. A lista potencjalnych zakażeń wywołanych przez zepsute kosmetyki jest spora i są na niej m.in. takie infekcje spowodowane przez drobnoustroje jak gronkowiec złocisty.
Marketingowcy i producenci alternatywnych składników zbili kokosy. Dzięki fobii parabenowej mamy teraz dużo droższe kosmetyki i w przyszłości pewnie będą jeszcze rosły.
Ja osobiście ufam parabenom bo wiem, że są bardzo dobrze przebadane, i nie mam problemu, jeżeli produkty je zawierają.
A Wy co sądzicie o prabenach ? unikacie ich, czy raczej nie zwracacie uwagi na zawartość w
produktach?
Udało się komuś przeczytać do końca ?:)
Pozdrawiam
Monika
Źródło: "50 mitów o urodzie"